Dramat najwyższej próby, czyli: przejazd ul. Pełczyńską, Zajączkowską i Pęgowską (cz.4)

Powoli zbliżamy się do końca naszej opowieści z okolicy opisanej w tytule…

Oto zwieńczenie naszego pierwszego przejazdu – rzut oka na końcówkę trasy…

Końcówka obrazująca to jak wygląda oznakowanie poziome (tymczasowe) jak i pionowe… Całości „smaczku” dodaje to jak wygląda nawierzchnia (uważajcie na te cholerne studzienki – wystają naprawdę srodze)…

To po prostu smutek i żal :/

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *